Zgodnie z dyrektywą z 2009 roku większość państw członkowskich Unii Europejskiej jest zobowiązanych do zapewnienia 20% udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto do 2020 r.  Dla Polski cel wynosi 15 proc.

Tylko kilka państw UE w 2017 r. wolniej rozwijało energetykę odnawialną od Polski. Ale one już wypełniły swoje zobowiązania. Nam sporo brakuje, a czasu coraz mniej. Eksperci już od kilkunastu miesięcy bili na alarm, że Polska nie wyrobi wyznaczonych na 2020 r. norm. 11 państw Unii Europejskiej już wykorzystuje więcej energii ze źródeł odnawialnych, niż przewidywały ich cele na 2020 rok. Większość z nich to kraje porównywalnie lub mniej zamożne od Polski. Dwa kolejne państwa, czyli Austria i Włochy osiągną zakładany poziom w ciągu roku.

Polsce grożą miliardy złotych kar. Udział energii z OZE w konsumpcji spadł w Polsce do 11,3 proc. w 2016 r. z 11,7 proc. w 2015 r. Zamiast zbliżyć, to oddaliliśmy się od limitu 15 proc.

Proporcja OZE w energetyce i ciepłownictwie prawie się nie zmieniła. W energetyce zupełnie bez różnicy, a w ciepłownictwie poprawa była o zaledwie 0,2 pkt proc. Niestety, nowe przepisy uznały farmy wiatrowe za takie same obiekty budowlane jak każde inne. To spowodowało zakaz ich budowy w odległości mniejszej niż 1,5 km od zabudowań mieszkalnych. Co więcej, obciążono je czterokrotnie wyższym podatkiem od nieruchomości.

Wygląda na to, że chyba tylko ustawa o elektromobilności ma być zaplanowaną przez rząd formą ratunku przed karami. W 2025 roku ma po Polsce jeździć ponad milion osobowych samochodów elektrycznych. Tak chce premier Mateusz Morawiecki. Zgodnie z oceną Ministerstwa Energii na projekcie skorzystają małe firmy, duże firmy i gospodarstwa domowe. Elektryfikacja komunikacji miejskiej oraz ulgi na zakup samochodów przynajmniej zbliżą nas do celu.Każde państwo członkowskie powinno zapewnić, aby w 2020 r. udział energii ze źródeł odnawialnych we wszystkich rodzajach transportu wynosił co najmniej 10 proc. końcowego zużycia energii w transporcie. Każde odchylenie o 1 pkt proc. to równowartość około 9 TWh. Na razie brakuje nam 3,7 pkt proc., czyli 33,3 TWh. Gdyby nic się nie zmieniło, to w 2020 roku musielibyśmy brakującą energię kupować od sąsiadów. Instytut Energetyki Odnawialnej szacuje, że cena wyniesie około 100 euro za MWh, czyli kosztowałoby nas to 3,3 mld euro, czyli prawie 14 mld zł. To połowa wydatków na 500+.

Sumaryczna moc elektrowni wykorzystujących OZE wzrosła w 2016 r. do 7 tys. 902 MW z 6 tys. 930 MW rok wcześniej. Z tego 72,2 proc. (5 tys. 747 MW) stanowiła moc zainstalowana elektrowni wiatrowych, 12,3 proc. elektrowni wodnych (972 MW), a elektrownie oparte o biopaliwa stałe stanowią 9,2 proc. mocy (727 MW). Mniejszy udział stanowią ogniwa fotowoltaiczne - 187 MW i 2,4 proc. mocy osiągalnej OZE. Źródła biogazowe osiągnęły moc 225 MW.

Anna Saternus